Trzynaście Trzy-na-ście Zrozumiałabym mojego dzisiejszego pecha lub szczęście gdyby dzisiaj był piątek trzynastego. Ale nie jest. Zdań nie zaczynamy od "Ale", no ale ja zaczęłam i co teraz? Zrzucę to na karb zmęczenia, bo już grubo po północy... technicznie lekko deszczowa majowa sobota. Nie mogąc spać po dzisiejszym dniu uznałam, że trzynaście to dość niezwykła liczba, szczególnie, że w zależności od kontekstu jest to mało lub dużo, a w niektórych przypadkach dużo za dużo... W wartości materialnej to niewiele, dzisiaj 13 złotych nie starczyłoby mi na pistacjowe McFlurry , które nawet bez dodatkowego sosu kosztuje 14 złotych... wiem, bo kupiłam je w drodze do domu i nie jest to żadna reklama... Próbowałam sobie osłodzić porażkę mojego trzynastego kochanka. Tak napisałam to: KOCHANKA! Oczywiście nie miałam ich wszystkich jednocześnie tylko po kolei i w pewnej dziwacznej, jak dzisiaj to widzę, kolejności i konstelacji... Nie zamierzam opisywać po kolei wad i zalet moich partner...
kazał mi pisać nie powiedział dlaczego nie powiedział jaki ma to sens nie powiedział czy mnie wyśmieją nie powiedział czy mnie oczernią nie powiedział czy mnie nagrodzą po prostu kazał i już kto? zapytasz? wewnętrzny głos artysty zakopany przed laty na niejednym porzuconym blogu utworzonym w latach dwutysięcznych przez bardzo (nie)egzaltowane nastolatki, mające nadzieję, że "non omnis moriar", chociaż jeszcze nie influencerzy, ani nie nastawieni na kasę, to po prostu chcący mieć głos... mogący coś gdzieś powiedzieć i wyrzucić z siebie w bezduszną przestrzeń internetu...